Spis utworów:
Płyta 1
1. Wolf Messing
2. Pani Kapitanowa
3. Stary Olejnik
4. Doktor Dutka
5. Tango "Biała Róża"
6. Delikatność
7. Hazard
8. Mafia
9. Wystrzał
10. Podziemne Zoo
11. Zmiana dekoracji
12. Swój ślad wiosna kładła, gdzie tylko się da
Płyta 2 - dodatek "INDIE"
1. Indie
PRASA O "CYNAMONIE":
(...) "Cynamon" jest kapitalny. Karbido odrzucili jazzowe i rockowe wątki, zwracając się ku elektronicznym preparacjom. Stworzyli słuchowisko pełne wielowymiarowych przestrzeni na miarę mistrzostwa słowa ukraińskiego poety. (...) Klimatyczne, wciągające i pełne niuansów dzieło do wielokrotnego odkrywania.
Rafał Księżyk, Machina, marzec 2010
Koncept "poeta recytuje swoje wiersze z towarzyszeniem zespołu muzycznego" nowy nie jest. Wspolny projekt popularnego u nas ukraińskiego literata Jurija Andruchowycza i wrocławskich eksprymentatorów z formacji Karbido znakomicie wpisuje się w tę tradycję. I dowodzi, że Świetliki doczekały sie wreszcie poważnej konkurencji.
Marek Świrkowicz, Teraz Rock, marzec 2010
Centralnym punktem Cynamonu jest Tango „Biała róża" (Tango „Biła trojanda"), śpiewany po ukraińsku utwór, w którym zespół brawurowo wychodzi na pierwszy plan. W innych gra powściągliwie, choć pewnie, zawodowo - jak Janerka lub Zidane, co jakiś czas rzucając frazę w swoim niepowtarzalnym języku, zagrywkę zgoła nieoczekiwaną. Gęsta, nasycona muzyka jest jak dobre wytrawne wino krwista i głęboka.
Jacek Świąder, Lampa, luty 2010
"(..)Tak mogliby brzmieć The Residents, gdyby taplali się w galicyjskim błocie. Znakomite (...)
Jarek Szubrycht, Przekrój, styczeń 2010
"(...) nowa płyta to ostry postrockowy odjazd w stronę psychodelii - królują ambientowe pejzaże snute za pomocą syntezatorów wirtualnych i gitarowe jęki wszelkiej maści. Jeśli dodać do tego recytacje Andruchowycza brzmiącą jak spowiedź szaleńca, dostajemy niepokojacą, apokaliptyczną płytę - wciągającą (...)"
Marcin Staniszewski, Dziennik, grudzień 2009
"Kiedy trzy lata temu wrocławska szajka eksperymentalna Karbido dopuściła się czynu wydawniczego w kolaboracji z ukraińskim wichrzycielem literackim Jurijem Andruchowyczem (płyta "Samogon"), organa podejrzewały, że mamy do czynienia z odosobnionym wyskokiem. Zdominowany przez postrockowe, mocne faktury, z wyraźnym punkowym nerwem "Samogon" świetnie współgrał z dobitnymi, gorzko-słodkimi opowieściami Andruchowycza. I oto powrócili - w innych szatach , bardziej psychodelicznych. Ale oko wytrawnego śledczego od razu dostrzeże, że nie zmienili stylu. Melancholijna, a przy tym ostro tnąca groteska wierszy doskonale wpisuje się w dźwiękowe pejzaże, tworzące scenerię opustoszałego miasta. Edycja wzbogacona jest o minidisc z długim poematem "Indie". Całość tworzy kolejny doskonały skok bandy Jurija.(...)"
Filip Łobodziński, Newsweek, grudzień 2009
Największą siłą tego albumu są oczywiście liryki Jurija, i od nich właśnie zacznijmy. Andruchowycz, do czego zdążył już nas przyzwyczaić, z niezwykłą łatwością wprowadza słuchacza w swoisty trans, swoimi osobistymi, sugestywnymi opowieściami. Narracja obraca się wokół osób, miejsc, zdarzeń z odległej już nieco przeszłości. Są one jednak nadal są żywe w naszej wyobraźni, okupują naszą podświadomość, wspomnienia, sny. Całość tekstów została przetłumaczona z języka ukraińskiego na polski, przez samego Jacka Podsiadły, kultową postać naszej rodzimej poezji, co dodaje tylko „Cynamonowi” dodatkowego posmaku. Jeśli chodzi natomiast o muzykę, nie tyle koresponduje ona w niewiarygodny wręcz sposób ze słowem, ile jest w organiczny sposób z nim zespolona. Wydaję się, że jedno nie może istnieć bez drugiego. Post-rockowe pejzaże, ambientowe plamy, rozpływające się w przestrzeni i czasie, które to łączą się ze sobą, a to znowu rozpadają, by zaistnieć w całkowicie nowym kształcie. 12 piosenek znajdujących się na tym krążku, wciąga już od pierwszego przesłuchania. Z mrocznych głębin docierają do nas uderzenia gitar, elektroniczne psychodeliczne rytmy zacierające granicę między snem a jawą...raj dla psychonautów i wszystkich tych, głęboko spoglądających we własne wnętrza.
Kamil Downarowicz, Independent, grudzień 2009



