delfiny, wale i trytony
(B.I. Antonycz)
Cynamon to druga w kolejności część tryptyku pt. Samogon. Cynamon. Absynt. Po rockowo - folkowym Samogonie z 2006 r., Karbido zwróciło się w stronę elektroniki tworząc tym razem słuchowiskowo-transową płytę z niewidzialnym miastem w tle. Płyta zawdzięcza swój tytuł takiemu właśnie, nieistniejąco-trwającemu miejscu na ziemi, schulzowskiemu Drohobyczowi.
Tam też, podczas II Międzynarodowego Festiwalu Twórczości Brunona Schulza "Arka Wyobraźni", w maju 2008 r. projekt miał swoją pierwszą, prototypową odsłonę...
[»]
Kolekcja pocztówek dźwiękowych
Karbido przyzwyczaiło swoich słuchaczy do łatwości, z jaką łączy odległe od siebie brzmienia i do przewrotności, która pozwala im wykreować muzykę np. z trzepoczących gołębich skrzydeł. Tworząc plastyczny obraz "Cynamonu" sięgnięto po nagrania terenowe, przeprowadzając szereg mobilnych sesji nagraniowych. Płyta powstawała w holenderskim Utrechcie, w Drohobyczu, Warszawie i we Wrocławiu, a część partii perkusyjnych została przez Zumthora nagrana w szwajcarskim Haldenstein. Użyte przez muzyków soundscape`owe ambienty pochodzą z autorskich nagrań Jerozolimy i Hong-Kongu.
Niemal 50-minutowa płyta jest w istocie cyklem 12 muzycznych obrazów, wspartych elektroniką oraz psychoakustycznymi eksperymentami. Karbido sięga do klimatów post-rockowych, zahacza o noise, minimal, ambient; autorzy przywołują echo dawnych kataryn, karuzel i gramofonów, topiąc je na końcu w jazgocie gitar i zniekształceniach rytmu.
"Cynamon" skrzy sie od zdarzeń dźwiękowych, różnorodności gatunków, rozmaitości aranżacyjnych i bogactwa planów. Jest to pierwsza tak bardzo zaawansowana produkcja dźwiękowa Hermetycznego Garażu.
Siła tajemnicy
Niekwestionowanym magnesem płyty jest jednak Andruchowycz. Charyzmatyczny, meandrującym głosem genialnie zamienia własną poezję w hipnotyzującą opowieść. O dziwnych mieszkańcach niszczejących kamienic ("Doktor Dutka", "Pani kapitanowa", "Stary Olejnik"), o ciemnych sprawach zaułków i ulic ("Mafia", "Wystrzał", "Hazard"), w końcu - o buldożerach czasu i historii, które z ziemią równały ten świat ("Zmiana dekoracji", "Podziemne zoo"). Mistrzowską cechą tej auto-interpretacji poezji jest dwujęzyczność: zarówno po polsku jak i po ukraińsku Andruchowycz z Karbido po prostu zamrażają uwagę. Ogromna w tym zasługa perfekcyjnych tłumaczeń Jacka Podsiadły.
* * *
"Hipnotyczny Andruchowycz jako pasażer elektro-noise`owego pociągu do przeszłości - w podróży pulsującej wyobraźnią i energią."
(Zofi Koval, K.V.R, nr 2/2009)
[«]





